
Nagranie z Podhala oburzyło internautów – konie ciągnące sanie po asfalcie wywołały burzę w komentarzach. Czy tradycja góralska usprawiedliwia takie sytuacje?
W ostatnich dniach w mediach społecznościowych pojawiło się nagranie z miejscowości Ząb na Podhalu, które wzbudziło ogromne emocje wśród internautów. Na krótkim filmiku widać konie ciągnące sanie po asfaltowej drodze, a płozy, ocierając się o nawierzchnię, wydzielają dym. Wideo szybko obiegło internet, wywołując lawinę komentarzy i ostrą krytykę.
Oburzenie wśród internautów
„Skandal!”, „Brak słów”, „Wstyd!” – to tylko niektóre z opinii, jakie pojawiły się pod postem udostępnionym na profilach takich jak @ratuj_konie, @tatry_official czy @fundacjaviva. Komentujący nie szczędzili słów oburzenia, wskazując, że takie sytuacje nie powinny mieć miejsca w XXI wieku.
„Nie wiem, co napisać… Chyba zawiedliśmy jako cywilizowany kraj” – pisał jeden z użytkowników. Inny dodał: „Wstyd by mi było siedzieć na tych saniach”. Krytycy zwracali uwagę na to, że sanie powinny być używane wyłącznie na śniegu, a nie na asfaltowych drogach.
Góralska tradycja czy brak szacunku dla koni?
Choć większość komentarzy była krytyczna, znalazły się też głosy broniące sytuacji. Jedna z osób wyjaśniła, że zaprzęg mógł przejeżdżać krótki odcinek asfaltu w drodze na tradycyjne wydarzenie – Parady Gazdowskiej i Wyścigi Kumoterek, które odbywają się co roku w Zębie, najwyżej położonej wsi w Polsce.
Parada Gazdowska to impreza z wieloletnią tradycją, na której górale prezentują swoje konie i zaprzęgi, a także rywalizują w wyścigach kumoterek – małych sań, którymi powozi kumoter, a obok niego siedzi kumoszka. W wyścigach konie rozwijają prędkość nawet do 40 km/h, co często nazywane jest „góralską Formułą 1” lub „podhalańskim Dakarem”.
„Zaprzęgi przejeżdżają po asfalcie tylko przez krótki odcinek, żeby dotrzeć na miejsce wydarzenia. To tradycja, która ma kilkudziesięcioletnią historię” – tłumaczyła jedna z komentujących kobiet.
Andrzej Lassak, sołtys miejscowości Ząb, w rozmowie z „Gazetą Krakowską” podkreślił, że Parada Gazdowska to wyjątkowe wydarzenie, które jest głęboko zakorzenione w kulturze Podhala. – „Często się mówi, że to taka góralska Formuła 1 albo podhalański Dakar. Tylko że zamiast silników, mamy konie” – zauważył Lassak.
Ząb: konie ciągną sanie po asfalcie. Internauci oburzeni
Nagranie z Zębu jest kolejnym przykładem zderzenia wieloletnich tradycji z nowoczesną wrażliwością społeczną. Czy takie wydarzenia powinny być kontynuowane w dotychczasowej formie, czy może warto dostosować je do współczesnych standardów? To pytanie, które wybrzmiewa w coraz większej liczbie komentarzy.
Dyskusja wokół nagrania z pewnością jeszcze długo nie ucichnie, a temat tradycyjnych zaprzęgów konnych pozostaje otwarty na społeczną debatę.
Czytaj również: Szok. Ratownicy apelują, a turyści w górach dalej robią swoje








