Powrót z wakacji, który miał być relaksującym zakończeniem urlopu, zamienił się dla polskich turystów w prawdziwy koszmar. W niedzielę, 11 sierpnia, pasażerowie lotu Ryanair FR 5227 z Malty do Poznania doświadczyli wielogodzinnego opóźnienia, które przyprawiło ich o niemałe nerwy. Wszystko za sprawą usterki technicznej, która spowodowała, że samolot utknął na płycie lotniska w Valletcie, a pasażerowie musieli mierzyć się z ekstremalnymi warunkami na pokładzie.

Problemy zaczęły się jeszcze przed startem, kiedy okazało się, że system klimatyzacji na pokładzie samolotu nie działa prawidłowo. Temperatura w kabinie rosła, a pasażerowie szybko zaczęli odczuwać dyskomfort. Jak relacjonują świadkowie, nie zostali oni od razu poinformowani o awarii, co tylko spotęgowało frustrację. W efekcie pasażerowie musieli opuścić maszynę, aby uniknąć jeszcze większego przegrzania.

Koszmar lotu z Malty. Polscy turyści uwięzieni w nagrzanym samolocie

Podróżni trzykrotnie musieli wchodzić i wychodzić z samolotu, zanim ostatecznie mogli opuścić wyspę. Każde z tych wyjść było związane z długim oczekiwaniem na płycie lotniska, co przy wysokich temperaturach było wyjątkowo uciążliwe. Niektórzy pasażerowie zaczęli mdleć, a wezwany na miejsce lekarz musiał udzielać pomocy. Wszyscy zgodnie przyznają, że sytuacja była bardzo stresująca i męcząca.

Jednym z najbardziej krytykowanych aspektów całej sytuacji był brak darmowej wody na pokładzie. Mimo że pasażerowie znajdowali się w trudnych warunkach, linie lotnicze nie zapewniły im podstawowych napojów, co spotkało się z powszechnym oburzeniem. Co gorsza, załoga kontynuowała sprzedaż wody, co wielu podróżnych uznało za skandaliczne.

Po wielu godzinach oczekiwania, samolot wreszcie wystartował i o godzinie 18:28 dotarł do Poznania – ponad sześć godzin po planowanym przylocie. Wielu pasażerów już zapowiedziało, że będzie domagać się odszkodowania za niedogodności, które spotkały ich podczas tej feralnej podróży.

Czytaj więcej: Koniec sprzedaży pokładowej w Ryanair. Zobacz, co czeka pasażerów