
Sezon wakacyjny nad Bałtykiem w pełni, a piękna pogoda przyciąga tłumy turystów na polskie plaże. Niestety, nawet w słoneczne dni, pełne beztroski i radości, mogą zdarzyć się dramatyczne chwile. Tak było w Jantarze, gdzie 23-letni mężczyzna omal nie stracił życia, gdyby nie szybka reakcja plażowiczów oraz sprawna akcja ratowników medycznych.
Wszystko wydarzyło się tuż po godzinie 15:00 na niestrzeżonej plaży w Jantarze. Służby ratunkowe zostały zaalarmowane przez turystów, którzy zauważyli dryfującego w morzu młodego mężczyznę. Jak informuje Karolina Figiel, oficer prasowa, 23-latek znajdował się pod wodą przez około 20 minut, co stawiało jego życie w poważnym niebezpieczeństwie.
Horror na plaży w Jantarze. Lądował LPR
Natychmiastowa reakcja świadków zdarzenia była kluczowa – niezwłocznie ruszyli na pomoc, wyciągając poszkodowanego na brzeg. Tam rozpoczęła się dramatyczna walka o jego życie.
Na miejsce natychmiast wezwano pogotowie ratunkowe, a ratownicy niezwłocznie podjęli akcję reanimacyjną. Reanimacja trwała blisko godzinę, po której udało się przywrócić mężczyźnie oddech. Niestety, 23-latek nadal był nieprzytomny, co wymagało dalszej interwencji medycznej.
Z powodu poważnego stanu poszkodowanego, na plaży lądował śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, który przetransportował mężczyznę do szpitala w Gdańsku. Z informacji przekazanych przez policję wynika, że 23-latek pozostaje w stanie zagrażającym życiu.
Czytaj więcej: 15-latek z Polski zaginął w Grecji. Służby w akcji








