Rzadko się zdarza, by linie lotnicze odmówiły pasażerom wejścia na pokład z powodu ich stroju. Niestety, taki incydent miał miejsce, kiedy pasażerka planująca lot z Majorki do Barcelony została zatrzymana przez personel naziemny Vueling, jednej z największych linii lotniczych w Hiszpanii.

Hiszpania, znana z tolerancji i wyrozumiałości wobec turystów, zwłaszcza w kwestiach obyczajowych, pozwala na dużą swobodę w kurortach turystycznych. Na plażach można opalać się topless a liczne hotele naturystów, swingersów i gejów działają legalnie. W miastach turyści często spacerują w skąpym stroju kąpielowym, nie budząc większej sensacji. Jednak personel Vueling, realizujący loty z wielu europejskich miast na Baleary i Wyspy Kanaryjskie, uznał, że ubiór jednej z pasażerek był nieodpowiedni.

Do incydentu doszło na lotnisku na Majorce. Według angielskojęzycznego dziennika “Canarian Weekly”, pasażerka próbowała wejść na pokład samolotu lecącego do Barcelony, gdy członek obsługi naziemnej uniemożliwił jej to, uznając jej top za “zbyt głęboko wycięty”. Pomimo protestów innych pasażerów, kobieta nie została wpuszczona na pokład, co zmusiło ją do zakupu nowego biletu za kilkaset euro i oczekiwania na kolejny lot.

Skandal na lotnisku. Spór o ubiór na Majorce

Poszkodowana zgłosiła sprawę do Stowarzyszenia Konsumentów Facua, które interweniowało, wskazując na dyskryminację i seksizm ze strony linii lotniczej. Facua podkreśliła, że nie ma przepisów zabraniających wejścia na pokład ze względu na ubiór pasażera, o ile nie zakłóca to porządku publicznego.

Hiszpańska Agencja Bezpieczeństwa Lotniczego (AESA) po przeanalizowaniu skargi nałożyła na Vueling grzywnę w wysokości 28 tys. euro (ok. 120 tys. zł) za naruszenie kilku artykułów ustawy 21/2003 dotyczącej bezpieczeństwa lotniczego oraz rozporządzenia (WE) nr 261/2004 Parlamentu Europejskiego i Rady, które określa zasady odszkodowania i pomocy dla pasażerów w przypadkach odmowy wejścia na pokład, odwołania lotu lub dużego opóźnienia.

Facua, wyrażając zadowolenie z nałożonej kary, argumentowała, że powinna być ona wyższa, biorąc pod uwagę znaczne przychody i zyski Vueling. Organizacja zaznaczyła, że decyzja linii lotniczej była dyskryminująca i seksistowska, naruszając prawa pasażerki. AESA przychyliła się do tej argumentacji, podkreślając konieczność jasnej polityki respektującej prawa pasażerów w Hiszpanii, kraju postrzeganym jako tolerancyjny i otwarty dla turystów.

Incydent ten uwypukla ciągłe problemy związane z dyskryminacją ze względu na płeć oraz potrzebę lepszego egzekwowania polityk respektujących prawa pasażerów. Hiszpania, choć znana z liberalnego podejścia do obyczajów, musi zadbać o to, by jej linie lotnicze stosowały się do tych samych zasad tolerancji i wyrozumiałości, które obowiązują na jej plażach i ulicach.

Czytaj więcej: Samolot zawrócił po słowach pasażera. Sparaliżował całe lotnisko