
Podczas gdy w Polsce w pełni cieszymy się długimi dniami letnimi, na drugim krańcu globu, w australijskim Hobart na Tasmanii, odbyło się świętowanie upamiętniające najkrótszy dzień roku na półkuli południowej.
W 21 czerwca, w przeddzień zakończenia najdłuższej nocy roku, ponad 3000 odważnych mieszkańców Hobart zdecydowało się uczcić przesilenie zimowe w sposób, który wprawił w zdumienie nie tylko Australijczyków, ale i obserwatorów z całego świata. Ubrani tylko w czerwone czepki na głowach, pływacy weszli do lodowatej rzeki Derwent, by symbolicznie powitać nadchodzące długie dni.
Mimo że temperatura wody wynosiła zaledwie 12 stopni Celsjusza, a powietrze było jeszcze chłodniejsze, entuzjaści tego niecodziennego świętowania nie zawiedli. Szczególnie trudnym momentem okazało się przejście przez zamarznięty piasek, który pod stopami uczestników trzeszczał, jak podkreślają sami bohaterowie tego wydarzenia.
Wydarzenie to, część festiwalu Dark Mofo organizowanego przez Muzeum Sztuki Dawnej i Nowej, jest nie tylko aktą odwagi, ale także manifestacją kulturowej tożsamości Tasmanii. Jak powiedział jeden z uczestników, Karl Malakoff, “Dźwięk bębnów i czerwone flary tworzą prawdziwe poczucie wspólnoty”, podkreślając znaczenie tego wyjątkowego spotkania.
Pomysł na nagie pływanie z okazji przesilenia zimowego zrodził się w 2013 roku i od tamtej pory stał się nieodłącznym elementem kulturalnego krajobrazu Hobart. Co roku, mimo surowych warunków przyrody, tłumy mieszkańców i turystów z całego świata gromadzą się, by razem celebrować ten symboliczny moment.
Dla wielu może to brzmieć jak ekstremalne doświadczenie, ale dla uczestników jak Bec Trollip, która obiecała powrót za rok, jest to przede wszystkim okazja do przeżycia czegoś wyjątkowego i zbliżenia się do natury w jej najczystszej postaci. Takie wydarzenia pokazują, że kultura i tradycje mogą być żywe i niezwykłe, przyciągając ludzi z różnych zakątków globu.
Czytaj więcej: Wyspa wystawiona na sprzedaż. Tyle kosztuje raj na ziemi








