Niespodziewane turbulencje zmusiły załogę samolotu EasyJet do awaryjnego lądowania. Lot, który miał być spokojną podróżą z greckiej wyspy Korfu do Londynu, zamienił się w dramatyczną walkę o bezpieczeństwo pasażerów i załogi.

Na początku tygodnia Airbus A320 linii EasyJet wystartował z Korfu, kierując się do portu lotniczego Gatwick w Londynie. Jednak planowana trasa została przerwana przez niespodziewane i gwałtowne turbulencje. Włoska krajowa agencja bezpieczeństwa lotniczego, Agenzia Nazionale per la Sicurezza del Volo, poinformowała, że do incydentu doszło, gdy samolot wleciał w przestrzeń powietrzną Włoch. W wyniku silnych turbulencji załoga podjęła decyzję o awaryjnym lądowaniu w Rzymie.

Awaryjne lądowanie. Lot przerwany przez silne turbulencje

Podczas lotu Airbus osiągnął prędkość 500 węzłów (około 575 mil na godzinę) i wzniósł się na wysokość 31 000 stóp. Warunki były na tyle niebezpieczne, że kapitan zmuszony był przerwać lot i lądować na lotnisku Fiumicino w Rzymie. Na szczęście lądowanie przebiegło bez zakłóceń. Pasażerowie zostali bezpiecznie ewakuowani, a na miejscu udzielono im wsparcia.

Rzecznik linii EasyJet potwierdził, że samolot wylądował normalnie, a pasażerowie zostali objęci opieką na rzymskim lotnisku. Na dalszą podróż czekała już nowa załoga oraz inny samolot, co umożliwiło bezproblemowe kontynuowanie podróży do Londynu jeszcze tego samego dnia. Choć pasażerowie nie odnieśli obrażeń, turbulencje spowodowały kontuzje u dwóch członków personelu pokładowego. Po wylądowaniu na miejscu interweniowały służby medyczne, aby udzielić im pomocy.

Włoska agencja bezpieczeństwa lotniczego wszczęła dochodzenie w związku z obrażeniami załogi, klasyfikując to zdarzenie jako wypadek. Samolot, który uczestniczył w incydencie, pozostaje na lotnisku w Rzymie i jeszcze nie powrócił do służby. Jak podaje Federalna Administracja Lotnicza (FAA), turbulencje stanowią jedną z głównych przyczyn obrażeń wśród załogi i pasażerów, mimo że większość z nich nie kończy się ofiarami śmiertelnymi.

Według danych amerykańskiego Narodowego Centrum Badań Atmosferycznych, koszty związane z turbulencjami – takie jak obrażenia, opóźnienia lotów oraz uszkodzenia samolotów – szacuje się na 500 milionów dolarów rocznie. Ten rodzaj incydentów lotniczych staje się coraz bardziej powszechny, a linie lotnicze nieustannie starają się wdrażać nowe procedury, aby minimalizować ryzyko dla pasażerów i załogi.

Turbulencje to zjawisko, które coraz częściej staje się wyzwaniem dla lotnictwa. Dzięki dobrze przeszkolonym załogom oraz zaawansowanym technologiom, podróże lotnicze wciąż pozostają jednym z najbezpieczniejszych środków transportu, choć jak pokazuje ten incydent, niespodziewane sytuacje mogą się zdarzyć.

Czytaj również: Zamiast Splitu – Belgrad. Awaryjne lądowanie i chaos na lotnisku. Polacy przeżyli koszmar