
W sobotę (6 lipca), u wybrzeży plaży Żonqor, niedaleko miejscowości Marsaskala na wschodzie Malty, doszło do tragicznego wypadku. Dwóch polskich nurków, biorących udział w szkoleniu, zginęło podczas eksploracji wraku statku SS Polynesien, pochodzącego z czasów I wojny światowej, znajdującego się na głębokości 50 metrów.
Pierwsze zgłoszenie o problemach pod wodą wpłynęło do maltańskiej policji o godzinie 10:30. Według „Times of Malta”, 45-letni nurek zaczął mieć problemy podczas nurkowania. Jego 48-letni kolega, chcąc mu pomóc, również znalazł się w trudnej sytuacji. Podczas wynurzania obaj nurkowie pominęli proces dekompresji, co mogło spowodować awarię sprzętu.
Dramat na Malcie. Nie żyje dwóch Polaków
Obaj nurkowie zostali przewiezieni łodzią ratowniczą na brzeg, a następnie do szpitala Mater Dei. Niestety, jak podają media, niedługo potem stwierdzono zgon 45-latka. 48-latek zmarł niewiele później.
Na miejscu tragedii rozpoczęto śledztwo. Sędzia został poinformowany o zdarzeniu i zdecydował o wszczęciu dochodzenia. Na chwilę obecną nie podano szczegółowych informacji na temat przyczyn wypadku.
Tragiczny wypadek z udziałem polskich nurków to nie pierwsze tego typu zdarzenie u wybrzeży Malty. Tydzień wcześniej służby ratunkowe uratowały dwóch nurków znajdujących się w trudnej sytuacji niedaleko miejsca obecnej tragedii.
W maju tego roku, podczas nurkowania w zatoce Dwejra na wyspie Gozo, zginęła 44-letnia Szwajcarka. Natomiast w marcu, podczas eksploracji wraku MV Rozi w pobliżu Ċirkewwy, życie stracił 45-letni Holender.
Seria wypadków nurkowych u wybrzeży Malty wzbudza coraz większe obawy dotyczące bezpieczeństwa tego rodzaju aktywności. Eksperci i władze apelują o zachowanie szczególnej ostrożności, zwłaszcza podczas nurkowania.
Czytaj również: Czarne flagi na hiszpańskich plażach. 48 kąpielisk nie spełnia norm








