
Zimowe Zakopane jak co roku przyciąga tłumy turystów. Nowa iluminacja na Równi Krupowej, choć chętnie fotografowana, wywołuje burzliwe dyskusje – czy to hit, czy raczej kicz?
Zakopane, zimowa stolica Polski, jak co roku przyciąga tłumy turystów w okresie świąteczno-noworocznym. Jedną z atrakcji, która w tym sezonie przykuwa szczególną uwagę, jest nowa iluminacja świetlna na Równi Krupowej, tuż obok popularnego napisu “Zakopane”. Instalacja przedstawiająca niedźwiedzia ciągnącego sanie wzbudza jednak skrajne emocje zarówno wśród mieszkańców, jak i odwiedzających.
Nowa atrakcja w sercu Zakopanego. Miś, który dzieli
Rówień Krupowa to obowiązkowy punkt na mapie turystycznej Zakopanego, zwłaszcza zimą. Charakterystyczny napis “Zakopane” z panoramą Tatr w tle, w tym roku wzbogacono o świetlną instalację, która jest efektem współpracy miasta z firmą tworzącą Krainę Światła. Jak wyjaśnia burmistrz Łukasz Filipowicz, iluminacje, w tym miś z saniami, koperta pod skocznią oraz świetlny witacz przy wjeździe do miasta, zostały udostępnione miastu bezpłatnie.
„Użyczyli nam bezpłatnie kilka instalacji, które są w mieście. Jest to m.in. ten miś, koperta pod skocznią i witacz na wjeździe do miasta” – mówi Filipowicz w rozmowie z “Gazetą Krakowską”.
Choć niedźwiedź ciągnący sanie przyciąga wielu turystów, którzy chętnie robią sobie zdjęcia z tą nietypową dekoracją, nie brakuje głosów krytycznych. Część mieszkańców i gości uważa, że iluminacja jest kiczowata i nie pasuje do lokalnego charakteru Zakopanego.
„To jest kpina. Niedźwiedzie nigdy nie były zaprzężone do sań. Wygląda to kuriozalnie i niedorzecznie” – mówi jeden z mieszkańców Zakopanego, cytowany przez “Gazetę Krakowską”.
Burmistrz odpiera zarzuty
Mimo kontrowersji, turyści zdają się dobrze bawić. Na saniach można usiąść, a specjalne siodło zamontowane na niedźwiedziu dodatkowo zachęca do interakcji z instalacją.
Na krytykę dotyczącą świetlnej dekoracji odpowiedział burmistrz Zakopanego, który nie kryje irytacji negatywnymi opiniami.
„Co nie zrobimy, to i tak będzie hejt. Jak zamiast misia byłby koń, to byłby za mały, albo nie ten kolor. Jak damy renifera, to też będzie źle” – komentuje Filipowicz.
Zdaniem burmistrza, atrakcyjność iluminacji potwierdza liczba osób, które chętnie robią sobie przy niej zdjęcia. – „Mam wrażenie, że ten hejt działa zupełnie odwrotnie niż zamierzenia tych osób, którym wszystko się nie podoba” – dodaje.
Mimo mieszanych opinii, iluminacja na Równi Krupowej cieszy się dużą popularnością. Zdjęcie przy napisie “Zakopane” z niedźwiedziem ciągnącym sanie w tle to pamiątka, którą wielu turystów zabiera ze sobą z zimowego wypadu pod Tatry.
Czytaj również: Sylwester marzeń zamienił się w koszmar! Oszustwo w Zakopanem
Źródło: “Gazeta Krakowska”








