Turecka branża turystyczna, przez wiele lat uznawana za jeden z kluczowych filarów gospodarki kraju, zmaga się tego lata z poważnymi problemami. Główne przyczyny to działania konkurencyjnej Grecji oraz bojkot turystów z zagranicy, wynikający z wprowadzenia kontrowersyjnych przepisów dotyczących bezpańskich zwierząt.

Od kwietnia 2024 roku Grecja wprowadziła nowy program wizowy, który ułatwia podróżowanie obywatelom Turcji. Dzięki temu rozwiązaniu, turyści z Turcji mogą odwiedzić aż dziesięć greckich wysp i przebywać tam nawet do siedmiu dni na podstawie specjalnej, ekspresowej wizy. Ta nowa polityka przyciągnęła uwagę wielu Turków, którzy coraz częściej wybierają Grecję jako miejsce wakacyjnego wypoczynku.

Czy to koniec tureckiej turystyki? Turyści anulują rezerwacje

Konsekwencje tego ruchu są odczuwalne w Turcji. Popularne kurorty, takie jak Bodrum, notują znaczny spadek liczby turystów. Z tego powodu właściciele hoteli i restauracji zostali zmuszeni do obniżenia cen nawet o 50%, co ma na celu przyciągnięcie zagranicznych gości. Niestety, to nie jedyny problem, z którym zmaga się turecka turystyka.

Pod koniec lipca turecki rząd wprowadził nowe, surowe przepisy dotyczące bezpańskich psów, które wywołały ogromne poruszenie zarówno w kraju, jak i za granicą. Prawo pozwala na wyłapywanie i zabijanie psów uznanych za agresywne lub nieuleczalnie chore. Choć rząd zapewnia, że zwierzęta mają być umieszczane w schroniskach, aktywiści alarmują, że dostępne schroniska mogą pomieścić jedynie ułamek potrzebnych miejsc. Media społecznościowe zalały nagrania i zdjęcia przedstawiające masowe groby oraz brutalne traktowanie zwierząt.

W odpowiedzi na wprowadzenie nowego prawa, zagraniczni turyści – zwłaszcza z krajów takich jak Wielka Brytania – zaczynają masowo odwoływać swoje rezerwacje w tureckich hotelach. Kampania „Bojkotuj Turcję” zyskuje na popularności, a w mediach społecznościowych pojawiają się liczne wpisy, w których użytkownicy wyrażają swoje oburzenie. Hashtagi z wezwaniem do bojkotu są szeroko udostępniane, a turyści podkreślają, że rezygnują z planów odwiedzenia Turcji z powodu drakońskich przepisów wobec zwierząt.

„NIGDY więcej nie odwiedzę Turcji! To jest absolutnie złe i barbarzyńskie!” – napisała jedna z użytkowniczek, a jej słowa odbiły się szerokim echem w sieci. Inny turysta dodał: „Turcja była na mojej liście marzeń, ale po tym, co zobaczyłem, rezygnuję z wakacji w tym kraju”.

Prozwierzęcy aktywiści z całego świata wzywają turystów do przemyślenia swoich planów wakacyjnych i zastanowienia się, czy chcą wspierać kraj, który wprowadza tak kontrowersyjne przepisy. Hayley Ashford i Bagdat Ozarslana, dwie brytyjskie działaczki, prowadzą kampanię mającą na celu uratowanie jak największej liczby psów, a także zwiększenie świadomości międzynarodowej na temat tego, co dzieje się w Turcji.

Sytuacja na rynku turystycznym Turcji może mieć daleko idące konsekwencje dla gospodarki kraju. Spadek liczby zagranicznych turystów, zwłaszcza w kluczowych regionach turystycznych, takich jak wybrzeże Morza Czarnego czy tureckie Riwiera, to poważne wyzwanie dla lokalnych przedsiębiorców. Tureckie władze stoją teraz przed trudnym zadaniem – czy uda im się odzyskać zaufanie turystów, czy może kryzys ten okaże się długotrwały i trudny do przezwyciężenia?

Obecna sytuacja w Turcji pokazuje, jak delikatna jest równowaga między przepisami wewnętrznymi a odbiorem ich przez społeczność międzynarodową. Turystyka, która stanowiła dotychczas kluczowy element tureckiej gospodarki, może stanąć w obliczu trudnego sezonu, jeśli zagraniczni turyści nadal będą odwracać się od tego pięknego, choć kontrowersyjnego kraju.

Czytaj również: Pies z balkonu stał się sensacją. Poznaj Bubę, gwiazdę Łodzi