
Wakacyjne wypady nad wodę to marzenie wielu Polaków. Niestety, coraz częściej muszą oni liczyć się z rosnącymi kosztami pobytu w popularnych kurortach. Nie tylko nad morzem czy w górach, ale także na kąpieliskach, takich jak Zalew Sulejowski, ceny potrafią przyprawić o zawrót głowy. Na ten problem zwrócił uwagę jeden z internautów, prowadzący popularny profil na platformie X.
Internauta, ukrywający się pod pseudonimem @lucekteam, opublikował post, w którym ostro krytykuje ceny jedzenia i napojów nad Zalewem Sulejowskim. Mężczyzna, który mieszka w okolicy tego sztucznego zbiornika wodnego w województwie łódzkim przez całe życie, zaznacza, że tak wysokich cen nigdy wcześniej tam nie było.
Turyści oburzeni cenami nad Zalewem Sulejowskim. Za frytki zapłacisz jak za złoto
Zalew Sulejowski to malownicze miejsce oddalone o 84 km od Łodzi i 140 km od Warszawy. To popularne miejsce wypoczynkowe, szczególnie dla mieszkańców okolicznych wsi i miasteczek, ale także dla turystów z większych miast. Na turystów czekają tam liczne atrakcje, takie jak pole kempingowe, plaża, port na Cyplu oraz liczne punkty gastronomiczne.
Jednak, jak zauważył internauta, ceny w lokalnych punktach gastronomicznych mogą przypominać te znane z nadmorskich kurortów. Przykładowo, za porcję frytek trzeba zapłacić 15 zł, piwo z nalewaka kosztuje 16 zł, a gofr z owocami to wydatek aż 28 zł. Największym zaskoczeniem okazała się cena wołowiny z grilla – 129 zł za 200 g. Do tego dochodzi jeszcze mała woda niegazowana, za którą trzeba zapłacić 10 zł.
W swoim wpisie mężczyzna nie ukrywał frustracji. Obwinia właścicieli lokali o nieuzasadnione podnoszenie cen i wyzysk turystów. Jak twierdzi, właściciele liczą na szybki zysk w sezonie, a po jego zakończeniu ceny wracają do normalnych poziomów. Internauta podkreślił, że po sezonie ceny mogą spaść nawet o połowę, co w zupełności wystarcza, by właściciele byli zadowoleni z dochodów.
Post @lucekteam wywołał burzliwą dyskusję wśród internautów. Wielu z nich podziela jego zdanie, że w Polsce ceny są zbyt wysokie, a za granicą można zjeść taniej. W komentarzach pojawiły się porównania do cen w innych krajach, na przykład we Włoszech, gdzie za dwa podwójne espresso i croissanty zapłacono tylko 7 euro.
Czytaj również: Kuracjusze, uwaga! Od października tańsze sanatoria
Źródło: Wprost








