
Wydarzenie, które miało miejsce na początku lipca na lotnisku w Gdańsku, wzbudziło spore kontrowersje i emocje. Pan Tomasz, niepełnosprawny mężczyzna od lat mieszkający w Wielkiej Brytanii, nie został wpuszczony na pokład samolotu Ryanair lecącego do Bristolu. Choć mężczyzna został odprawiony i oczekiwał na pomoc asystenta nie wyruszył w podróż. Jak sam twierdzi, obsługa lotniska nie dopełniła swoich obowiązków. Przewoźnik jednak twierdzi, że winę za całe zajście ponosi pasażer, który nie wsiadł do maszyny.
Pan Tomasz, który od lat mieszka w Wielkiej Brytanii i potrzebuje opieki medycznej, planował lot z Gdańska do Bristolu 1 lipca. Zakupił bilety w linii Ryanair i zaznaczył, że potrzebuje pomocy asystenta przy dotarciu do bramki. Na lotnisku pojawił się 1,5 godziny przed wylotem i początkowo zrezygnował z pomocy, czując się na tyle dobrze, że mógł samodzielnie poruszać się po terminalu.
Skandal na lotnisku. Ryanair nie zabrał na pokład niepełnosprawnego pasażera
Kiedy Pan Tomasz dotarł do rękawa prowadzącego do samolotu, obsługa lotniska zatrzymała go, gdyż system wskazał, że zgłosił potrzebę pomocy. Mimo że próbował wyjaśnić, że jej nie potrzebuje, obsługa nalegała, by poczekał na asystenta kilka metrów od bramki. Przez cały czas miał kontakt wzrokowy z pracownicą lotniska, jednak nikt się nie zjawił, a boarding został zakończony.
Pan Tomasz próbował jeszcze błagać o wpuszczenie na pokład, jednak został stanowczo odesłany do Punktu Obsługi Klienta. Tam dowiedział się, że nie poleci tego dnia, a zaoferowano mu lot następnego dnia z Poznania lub z Gdańska 4 lipca. Pasażer został obciążony dodatkowymi kosztami w wysokości 100 funtów za nowy bilet, a w ramach rekompensaty otrzymał jedynie darmowy przejazd taksówką do hotelu.
“Poprosiłem jeszcze o konfrontację z panią, która zawróciła mnie z rękawa już po procedurze boardingu. Pani ta potwierdziła moją relację i stwierdziła, że to ja nie dopilnowałem wejścia na pokład” – napisał w liście.
Linia lotnicza Ryanair w odpowiedzi na zapytania mediów stwierdziła, że winę za sytuację ponosi pasażer, który nie stawił się na czas przy bramce. „Ten pasażer nie stawił się przy bramce do wejścia na pokład i spóźnił się na lot z Gdańska do Bristolu (1 lipca). Każdy pasażer ma obowiązek stawić się przy bramce wejściowej przed jej zamknięciem (zgodnie z opisem na karcie pokładowej)” – brzmi oficjalne stanowisko przewoźnika.
Czytaj również: Lotnisko we Włoszech zawiesza wszystkie loty. Jest apel do turystów
Źródło: trojmiasto.pl








