Podróż z Lublina do Wrocławia miała być spokojna i komfortowa, jednak dla pasażerów pociągu Intercity „Bolko” stała się prawdziwym koszmarem. Skład obsługiwany przez nowoczesne pociągi bezprzedziałowe Darty miał pokonać trasę przez Kielce i Katowice, skracając czas podróży w porównaniu do jazdy autem. Niestety, rzeczywistość okazała się daleka od oczekiwań.

Pociąg „Bolko” miał wyruszyć z Lublina w niedzielę 14 lipca o godzinie 11:29. Niestety, podróżni na peronie musieli zmierzyć się z pierwszymi problemami już na starcie. Tablica informacyjna początkowo wskazywała opóźnienie wynoszące 20 minut, które systematycznie rosło. Nikt nie potrafił udzielić wyjaśnień, a sympatyczna pani z informacji jedynie bezradnie rozkładała ręce.

Koszmar pasażerów PKP Intercity. Opóźnienia i chaos to był dopiero początek

Godzinę po planowanym wyjeździe, na peron wjechał pociąg pospieszny z Gliwic, który miał kontynuować trasę jako „Bolko”. Zmęczeni upałem pasażerowie zaczęli zajmować miejsca, jednak zostali brutalnie wyrzuceni przez konduktora. – „Jeszcze nikt nikogo do pociągu nie zapraszał” – oświadczył barczysty konduktor, co wywołało falę oburzenia wśród podróżnych.

Ostatecznie, tuż przed 13:00 pociąg wyruszył w trasę, jednak komfort podróży pozostawiał wiele do życzenia. Skład był zatłoczony, a z głośników płynęły optymistyczne zapewnienia o zmniejszającym się opóźnieniu, które jednak nie miały pokrycia w rzeczywistości. Pociąg często się zatrzymywał, cofał i ruszał bez wyraźnego celu, a brak informacji ze strony obsługi tylko potęgował frustrację pasażerów.

Podróżni byli zdezorientowani i sfrustrowani brakiem komunikacji ze strony PKP Intercity. Mimo licznych prób uzyskania wyjaśnień, nikt z obsługi pociągu nie potrafił wytłumaczyć przyczyn opóźnienia. Pasażerowie oczekują teraz na odpowiedzi ze strony przewoźnika. Agnieszka Serweńska z biura prasowego PKP Intercity zapowiedziała, że odpowiedzi zostaną udzielone po wysłuchaniu wyjaśnień obsługi pociągu.

Podróż pociągiem Intercity „Bolko” z Lublina do Wrocławia miała być szybkim i komfortowym sposobem na pokonanie trasy. Niestety, dla pasażerów stała się koszmarnym doświadczeniem pełnym opóźnień, chaosu i braku informacji. Miejmy nadzieję, że PKP Intercity wyciągnie wnioski z tej sytuacji i poprawi jakość swoich usług, aby podobne incydenty nie powtórzyły się w przyszłości.

Czytaj również: Dramatyczne sceny w Zakopanem. Turyści rzucili się na właścicieli kwater

Źródło: Gazeta Wyborcza