
W poniedziałek, 24 czerwca, w Liberty Lake Day Camp w Bordentown, New Jersey, doszło do tragicznego zdarzenia. Sześcioletni chłopiec, Michael Stewart, utonął w basenie już pierwszego dnia obozu, co wywołało ogromne poruszenie wśród obozowiczów i pracowników.
Michael Stewart, pełen entuzjazmu i radości, był podekscytowany rozpoczęciem obozu. Niestety, jego życie zakończyło się tragicznie, kiedy ratownik znalazł go nieprzytomnego w basenie przed godziną 14:00 czasu lokalnego. Mimo natychmiastowej reakcji ratownika oraz personelu obozu, którzy podjęli resuscytację krążeniowo-oddechową, ich wysiłki okazały się bezskuteczne. Chłopiec został przetransportowany do szpitala Virtua w Mount Holly, gdzie stwierdzono jego zgon.
Dramat na obozie. Nie żyje 6-latek
“Jesteśmy zdruzgotani i opłakujemy tragiczną śmierć naszego młodego obozowicza. Nasze myśli w tym najtrudniejszym czasie są z rodziną, przyjaciółmi i bliskimi naszego kompana” – napisał gospodarz obozowiska w oficjalnym oświadczeniu.
Obecnie prokuratura hrabstwa Burlington prowadzi dochodzenie, starając się ustalić okoliczności utonięcia. Ważne pytania, na które muszą znaleźć odpowiedzi, to czy chłopiec poszedł na basen sam, czy z grupą, oraz czy w momencie tragedii na basenie byli obecni opiekunowie.
W obliczu tragedii, organizacja Lumberton Fraternal Order of Police Lodge 201 zorganizowała zbiórkę pieniędzy na wsparcie rodziny Michaela w serwisie GoFundMe. Do czwartku 27 czerwca br. rano na koncie zgromadzono już prawie 12 tysięcy dolarów (około 47 tysięcy złotych).
Zrozpaczona matka chłopca zapowiedziała, że będzie walczyć o pełne wyjaśnienie okoliczności tej tragedii. Dochodzenie w sprawie tej tragicznej śmierci trwa, a wszyscy mają nadzieję na wyjaśnienie okoliczności, które doprowadziły do tej niewyobrażalnej straty.
Czytaj więcej: Z Narwi wyłowiono kolejne ciało. Strażacy ostrzegają przed niebezpieczeństwem








